Rzadka Grafika.

Choć Pułk Jazdy Legionowej w Legii Włoskiej istniał tylko niecałe 14 miesięcy (od 31 grudnia 1798 do 13 marca 1800), to dla mundurologów tej formacji  jest przysłowiowym “ ciężkim orzechem do zgryzienia”. Kilka  zmieniających się regulaminów, braki w zaopatrzeniu a tym samym niezgodność z przepisami, szczątkowa ilość obiektów oraz znikome źródła ikonograficzne to przyczyny dla których w dalszym ciągu istnieją “białe plamy” w wiedzy dotyczącej  “barwy i broni” nie tylko jazdy ale wszystkich formacji Legionów Polskich we Włoszech. Jednym z owych  źródeł dotyczących  munduru oficera Pułku Jazdy Legionowej jest album wydany w 1802 roku w kolońskim wydawnictwie C.F. Mohra “Uniformzeichnung der vorzüglichsten Europäischen Truppen”. Autorem pracy był Friedrich Ludwig von Köller (Koeller). Na stronie tytułowej  jest on określony jako wydawca, edytor i kolekcjoner.  Czy zatem Koller był kolekcjonerem mundurów na postawie której powstały sylwetki czy też wykonywał odpisy lub je malował lub rysował. Zapewne nie był “zawodowym” artystą albowiem  nie figuruje w leksykonach i almanach artystów (dziękuje jak zwylke p. J.D.) co nie znaczy że nie mógł malować tylko w wąskim zakresie swoich zainteresowań. Nie ulega jednak wątpliwości iż pasjonował się mundurologią ponieważ rok wcześniej wydał pracę dotyczącą armii duńskiej  – “Uniformszeichnung der Königlischen Dänischen Armee”. Autorem miedziorytów, w obydwu albumach był Andreas Stottrup (1754-1812)  niemiecki portrecista i rytownik. Niewiadomo w jakim nakładzie wydano “..Europäischen Truppen” ale JEDYNE i to nie kompletne  (znanych jest dziesięć tablic a było ich co najmniej piętnaście) wydanie  zachowało się w bibliotece krajowej i uniwersyteckiej w Darmstadt. W albumie przedstawione są trzy sylwetki polskich żołnierzy. Oficera Regimentu Gwardii Pieszej – Tabl.III fig.3, Dragona Gwardii Konnej Koronnej – Tabl.XIII fig.3 i oficera ułanów korpusu Dąbrowskiego – Tabl.XI fig.3. Jest to bardzo rzadkie, jeżeli nie jedyne przedstawienie barwy tej jednostki, które w swoich zasadniczych elementach nie odbiega od aktualnych ustaleń specjalistów. We francuskim czasopiśmie “Tenues des Troupes de France”, Paryż,15 lipiec, 1902 r. nr.9, s.68-69 ukazał się artykuł poświęcony polskiej jeździe legionowej –  „Officer de cavalerie de la Legion Polonaise 1799”, który zilustrował na podstawie Kollera znakomity francuski artysta i ilustator  Jacques Marie Gaston Onfroy de Bréville, pseudonim “JOB” (1858-1931). Sylwetkę powtórzył Bronisław Gembarzewski “Żołnierz polski ubiór, uzbrojenie i oporządzenie od 1797 do 1814 r.”, Warszawa, 1964, Tabl.19, fig.c. i uznał słusznie ze znakiem zapytania że przedstawia ona oficera sztabowego Legii Naddunajskiej.

Postać na ilustracji ubrana jest w granatową kurtkę z karmazynowymi lamowanymi na biało łapkami, wyłogami i kołnierzem. Poły kurtki granatowe z karmazynową wypustką, spodnie z pojedynczym karmazynowym lampasem. Nakryciem głowy jest w tym wypadku karmazynowa miękka rogatywka bez daszka z czarnym barankiem i wąskim białym otokiem oraz niezbyt wyraźnie widoczną (być może w zamyśle autora trójkolorową) kokardą umocowaną u dołu bocznej kwatery i zwieńczoną czarną rozłożystą kitą. Przy kurtce zobaczyć możemy polski naramiennik, przypominający ten używany przez towarzyszy przedrozbiorowej kawalerii narodowej.

Miedzioryt, akwarela, wym:22×17 cm.

PS.W tekście wykorzystałem opis ryciny którego autorem jest p. Przemysław Dunaj. Jest on nie tylko doskonałym ilustratorem ale przede wszytskim wysokiej klasy ekspertem dotyczącym historii polskiej mundurologii. Zobacz więcej: http://www.napoleon.org.pl/index.php/biblioteka-barwy-i-broni

IMG_1217

IMG_1219

 

 

Reklamy
Opublikowano Grafika, Militaria | Dodaj komentarz

Generalska szabla.

Bardzo rzadko pojawiają się na rynku antykwarycznym bezapelacyjnie oryginalne szable związane z polską generalicją. Bynajmniej nie chodzi tutaj o tak liczne efemerydy z okresu dwudziestolecia które w ostatnich pietnastu latach dziwnym trafem nagle się odnalazły i obecnie zdobią niejedną “kolekcję” a o bez wątpienia oryginalną XIX wieczną szablę należącą do generała Józefa Dwernickiego (1779-1857).

Aukcja odbyła się w Wielkiej Brytanii co w jakimś stopniu tłumaczy prowiniencję, albowiem generał po powtórnym ożenku w1834 roku z Marią Ludwiką Aliną de Brok na wiele lat przeniósł się z Paryża do Londynu. Z powodu bardzo skromnego opisu katalogowego oraz kiepskich zdjęć trudno orzec czy jest to rosyjska szabla oficerska? lekkiej kawalerii wz.1809, czy też jej pochodna. Głownia z minimalną krzywizną z jednym obustronnym wklęsłym zbroczem o sztychu grzbietowym. Na płazie wewnętrznym trawiony napis „16 MAJ 1832” na zewnętrznym „JÓZEF DWERNICKI”. Długość głowni 84 cm. Rekojeść mosiężna, zamknięta złożona z trzech kabłąków, warkocz uszkodzony. Uchwyt drewniany, karbowany z mosiężnym drutem. Pochwa o dwóch ryfkach lekko skorodowana ale na szczęście do uratowania.

Generalnie szable upominkowe, do których ta się zalicza, w zasadzie są dużo bardziej bogatsze. Dobierano co lepsze głownie, które różnymi technikami zdobiono i dekorowano. W tym wypadku zwykła szabla z dość prymitywnym trawieniem bez żadnych upiększeń – i właśnie w tym widzę jej piękno. Kluczowym zagadnieniem jest data podarunku szabli – 16 maja 1832 roku. W kwietniu tegoż roku generał wciąż przebywał w austriackim mieście Steyr. Co prawda miał możliwość poruszania się po okolicy ale był pod baczną obserwacją policyjną. Wreście w maju po długich zabiegach uzyskał paszport umożliwiający mu wyjazd do Francji. Nie jest znana dokładna data ani opuszczenia Steyer, ani przekroczenia granicy, nie mówiąc już o trasie jaką podróżował, wiadomo zaś iż 1 czerwca Dwernicki był już w Stasburgu. Zapewne nigdy się nie dowiemy czy 16 maja to data przekroczenia granicy czy też wyjazdu ze Steyer. Jeśli przyjąć pierwszą wersję to co robił dwa tygodnie między 16 maja a 1 czerwca, wszak Strasburg leży niedaleko granicy, bardziej by pasowała wersja druga – dwa tygodnie tyle mogła zając podróż ze Steyer do Francji. Sądze że szable podarowali generałowi jego wojenni kompani albo na pożegnanie gdzieś w Austrii albo sprezentowali mu na powitanie już we Francji ( na południu znajdowały się dwa zakłady gdzie przebywali polscy żołnierze w Avignon i Besancon). Nie ma to znaczenia ale wyjaśnia dlaczego szabla jest taka skromna. Weterani powstania listopadowego, być może jego żołnierze z walk powstańczych przebywający w Austrii czy też we Francji nie posiadali funduszy na zakup okazałej szabli ani na jej specjalne ozdobienie stąd tylko prosty, krótki napis i data. Jedyne co mi pozostaje to pogratulować szczęśliwemu nabywcy.   

dwerncki2

dwernicki

Opublikowano Militaria, Szabla | Dodaj komentarz

Skrzydlaty szyszak.

W monachijskim domu aukcyjnym “Herman Historica” oferowana jest bardzo solidnie wykonana kopia polskiego szyszaka husarskiego z drugiej połowy XVII wieku, originał zaś został sprzedany, również w “Herman” 27 października 2011 r., aukcja 63, poz.2266 za jedyne 7200 Euro. Druga połowa XVII wieku to jak wiemy największe nasilenie wojenne Rzeczpospolitej. Wojny kozackie, okres szwedzkiego “potopu”, wojen z Moskwą i Turcją. Jakoże cena nie jest wygórowana a szyszak prezentuje się korzystnie może zatem warto nabyć namiastkę polskiej husarii. Może i tak jednak jest jedno ale – szyszak tego wzoru nie ma nic wspólnego z tą najsłyniejszą formacją polskiej jazdy z XVII wieku i praktycznie bardzo mało wogóle z Polską.

Zamieszanie wzieło się z opisu skrzydlatego hełmu znajdującego się w turyńskim “Armeria Reale”, zob. Angelo Angelucci, “Catalogo della Armeria Reale”, Torino,1890, s.172-173. Włoski autor mylnie połączył niemiecki hełm pochodzący z początku XVI wieku z legendą dotyczącą skrzydlatych hełmów zdobiących jazdę polską z okresu odsieczy wiedeńskiej. Hełm ten jest połączeniem obiektu z XVI wieku z dodanymi później po bokach, z nie wiadomo jakiego powodu skrzydłami. W tym samym roku pomyłkę tą skorygował genialny niemiecki bronio i munduroznawca Richard Knötel (1857-1914) w swojej monumentalnej pracy: ” Uniformenkunde, Lose Blätter zur Geschichte der Entwicklung der militärischen Tracht”, Berlin, 1890. Tom IV, Tablica 5. Rycina przedstawia sylwetkę pułkownika noszącego hełm (szyszak) saskiego grandmuszkietera (der Prunk-Kürassiere) z 1730 roku. W ostatnich latach panowania Augusta II powstała formacja Grandmuszkieterów zaliczana do formacji gwardyjskich armii saskiej. Zamierzeniem króla było przygotowanie nie tylko własnego syna do przyszłych rządów w Rzeczypospolitej, ale stworzenie mu silnego zaplecza, które wspomagałoby jego rządy w Polsce. Celowi temu miała służyć Kompania Grandmuszkieterów, która w zamyśle króla miała stanowić rodzaj szkoły rycerskiej. Kadeci mieli tam nie tylko poznawać tajniki służby wojskowej i dworskiej, ale również przedmiotów ogólnych. Oddział sformowany w latach 1729–1730 miał nieformalny status kadeckiego za sprawą składu osobowego, schematu organizacyjnego i regulaminu. Szefem regimentu był sam król, a komendantem książę Aleksander Lubomirski. Służyło w nim 80-200 żołnierzy, którzy od lata 1730 r. stacjonowali w Warszawie. Na sejmie konwokacyjnym postanowiono zachować oddział, który utrzymywany miał być z tzw. „dóbr ekonomicznych”. Grandmuszkieterowie zobowiązani zostali do złożenia przed marszałkiem wielkim koronnym przysięgi na wierność Rzeczypospolitej. Wielu oficerów i żołnierzy odmówiło jej złożenia, zasłaniając się koniecznością uzyskania pozwolenia od króla Augusta II, który regularnie wypłacał im żołd. Część z nich została zwolniona ze służby i wyjechała do Saksonii, inni wstąpili do innych oddziałów. W rezultacie latem 1733 r. oddział, na którego utrzymanie tylko w lipcu i sierpniu wydano ze skarbu publicznego 29 080 zł, przestał istnieć.

Bez wątpienia ozdobienie szyszaka skrzydłami nawiązywało do skrzydeł husarii. W tym czasie formacja ta straciła cechy bojowe nowoczesnego pola walki i używana była podczas wystąpień ceremonialnych – głównie pogrzebach. Właśnie z tego okresu znamy słynne pojedyńcze, rzadko podwójne skrzydła zamocowane w naplecznikach zbroii husarskiej lub do siodeł. Reasumując zatem: Szyszak nie pochodzi z XVII wieku a dokładnie z lat 1729-33. Choć część żolnierzy była pochodzenia polskiego to Grandmuszkieterowie jako jednostka gwardii zaliczana była do armii saskiej a nie polskiej. Czy o tym fakcie nie wiedzą specjaliści w domu aucyjnym, tym bardziej iż była to formacja niemiecka? Sądzę że na pewno ale zawsze lepiej i drożej się sprzedaje “polską husarię” aniżeli gwardię saską.

Tak a propos szyszaka. W niedawnej aukcji militariów która odbyła się w Polsce tak opisano szyszak typu “pappenheimer”. “Szyszaki tego typu używane były w całej Europie Środkowej, również w Polsce, od początku XVII do XIX wieku. Popularna nazwa „szyszaki” przyjęła się od nazwiska dowódcy kirasjerów cesarskich Austrii, grafa Gotfryda Henryka Pappenheima.” Nic dodać nic ująć, czysta poezja.

Herman Historica . Aukcja nr.72. poz.4317.

http://www.hermann-historica.de/db2_en/onlinekatalogeneu/altewaffenneu.html

helm

źródło:Herman Historica

kirasjer

Rycina R. Knotla.

 

 

 

 

 

Opublikowano Militaria | Dodaj komentarz

Pistolet wz.35 „VIS”.

W 1936 roku Fabryka Broni w Radomiu rozpoczęła seryjną  produkcję polskiego pistoletu wz.35 “VIS”. Konstrucja Piotra Wilniewczyca i Jana Skrzypińskiego była jedną z najlepszych wojskowych myśli technologicznej okresu dwudziestolecia. Wzorowany na pistolecie Colt wz.M1911 z licznymi zmianami i udoskonaleniami zarówno dla strzelca pieszego i konnego,  okazał się jednym z najlepszych pistoletów w historii krótkiej bronii palnej. W Wojsku Polskim do września 1939 roku pistolet Vis wz.35 fasowano w zestawie ze skórzaną kaburą do której dołączony był pas naramienny. W kaburze poza pistoletem było miejsce na dwa zapasowe magazynki oraz  mosiężny wycior do czyszczenia broni. Równocześnie z rozpoczęciem produkcji dla wojska wprowadzono pistolet dla uzbrojenie kadry zawodowej. Do kompletu kupowanego prywatnie dołączona była tzw. “smycz” skórzany rzemień przymocowany karabińczykiem do kolby pistoletu i zakładany na szyję. Pistolet bez kabury kosztował około 200 zł. co było ceną bardzo wysoką. Od rozpoczęcia produkcji w 1936 roku do wybuchu wojny  wyprodukowano około 50000 sztuk pistoletów.W trakcie wojny po przejęciu Fabryki Broni w Radomiu przez Niemców w 1939 roku produkcję broni kontynuowano lecz stopniowo przenoszono ją do fabryki Steyr w Austrii. Niemcy wyprodukowali łącznie około 350 tysięcy sztuk. Niemieckie pistolety Vis były wytwarzane w kilku wersjach, które różniły się od siebie wykończeniem i niektórymi szczegółami konstrukcyjnymi broni. Były gorszej jakości od Visów wyprodukowanych w Radomiu przed wybuchem wojny. Wyprodukowane dla Wehrmachtu i Kriegsmarine pistolety Vis nosiły oznaczenie „Pistole 35(p)”.

Z powodów prawnych w Polsce w okresie PRL-u nie można było posiadać nawet broni o charakterze kolekcjonerskim. Niestety nie wiele się zmieniło po 1989 roku. W dalszym ciągu nie można posiadać sprawnej bronii palnej a jedynie dezaktywowaną. Zgoła inaczej wygląda to w Stanach Zjednoczonych. Nawet w miastach o wysokiej przestępczości jak np. Nowy Jork, Chicago czy Los Angeles można posiadać krótka broń zarówno kolekcjonerską jak i współczesną choć wymaga to wielu pozwoleń i długiej walki z urzędnikami którzy wszystko zrobią aby nie dać pozwolenia. W “normalnych” stanach problem taki nie istnieje ( rzecz nie dotyczy bronii automatycznej). Wśrod kolekcjonerów amerykańskich nasz pistolet jest ceniony bardzo wysoko. Kolekcjonują go nie tylko z powodów syntymentalnych Polacy czy Amerykanie polskiego pochodzenia ale również w szerokim pojęciu kolekcjonerzy broni palnej. Vis doczekał się wielu opracowań, artykulów i monografii (być może nawet więcej aniżeli w Polsce) jak choćby ostatnia praca autostwa Williama J. Yorka, “ VIS Radom, A Study and Photographic Album of Poland’s Finest Pistol”, Greensboro, NC, 2011. Po zakończeniu wojny bardzo duża ilość pistoletów znalazła się w Stanach Zjednoczonych. Naturalnie większość to Visy produkcji niemieckiej ale chyba nie ma innego kraju na Świecie (jak zwykle nie wiadomo co się kryje w Rosji) z taką ilością pistoletów wyprodukowanych w Radomiu przed wojną. W przeciągu ostatnich 3-4 lat na aukcjach bronii Visy zaczeły się pojawiać częściej w odróżnieniu do  lat 80/90- tych. kiedy należały do rzadkości i osiągały bardzo wysokie ceny, w zależności od stanu i kompletu wyposażenia dochodziły nawet do 8-9 tyś. dolarów. Do wielkiej rzadkości należy egzemplarz oferowany przez Rock Island Auction Company. Pistolet jest w idealnym stanie nie tylko w pełni działający ale z 97 procentową oksydą. Do tego dochodzą polskie dwa magazynki, wycior, kabura, pas naramienny,i co najważniejsze ma swoją ciekawą prowiniencję. Należał do pułkownika Armii Amerykańskiej – Fredericka S. Drakea, który otrzymał go w maju 1945 roku w prezencie od polskiego dyplomaty w Londynie.Całość prezentuje się bardzo dobrze i sądzę że nie ma tu wątpliwości co do pochodzenia bronii. Pełny komplet pistolet + wyposażenie zdaża się wyjątkowo rzadko. Oby tylko trafił w polskie ręce!!

Rock Island Auction Company, pozycja nr.3332 (zdjęcia pochodzą z internetowej strony domu aukcyjnego). http://www.rockislandauction.com/viewitem/aid/67/lid/3332.

vis1

 vis2

Opublikowano Militaria | 1 komentarz

Niespotykana płyta miedziorytnicza.

W zeszłym roku na jednej z internetowych aucji w Stanach pojawiła się ikona, zresztą dobrze opisana jako “Polish.. i tak dalej”. Dzięki Bogu dla obecnego właściciela prawie nikt na nią nie zwrócił uwagi. Być może wpłyna na to wysoka cena a i sam wizerunek na pierwszy rzut oka nie bardzo pasował do wyobrażeń Matki Boskiej Częstochowskiej. Zapewne większość jak nie wszyscy zauważyli “błąd” w postaci odwrotnego wizerunku Dzieciątka, powinien być na prawej a jest po lewej stronie. Wszystko jednak wyjaśnia tekst zamieszczony powyżej i poniżej obrazu, który, jak całość jest lustrzanym odbiciem pierwowzoru. Jest to płyta miedziorytnicza wtórnie wykorzystana, pomalowana, zapewnie w celach komercyjnych i oferowana jak obraz MB. Płyta o wymiarach 33×34 cm. a więc rozmiarowo raczej odpadają modlitewniki, książki i chyba XVIII wieczne albumy. Być może jest to obrazek dewocjonalny lub część główna rozkładanej konreternii. Wizerunek Matki Boskiej odbiega od “typowych Jej wizerunków. Twarz wydłużona, kształt oczu inny, ogólnie sprawia wrażenie iż jest jakby “młodsza”. Udekorowana Jest w koronach tzw. ”Władysławowskich”, ufundowanych według tradycji przez króla Władysława IV. Ozdoby obrazu w postaci złotych łańcuchów bogato zróżnicowanych pod względem dekoracji pochodzą z drugiej połowy XVII wieku. Sukienka Matki Bożej i Dzieciątka została ufunduwana przez przeora i prowincjonała jasnogórskiego Konstantego Moszyńskiego (1670-1738). Została ona przerobiona wraz z gwiazdami oraz wykończeniem szat podczas konserwacji na początku XVIII wieku przez brata Jana Makarego Sztyftowskiego. Urodzony w 1667 roku w Nowogródku wykształcił się i pracował w Wilnie. W 1701 roku wstąpił do zakonu gdzie został złotnikiem jasnogórskim, zmarł w 1740r. Tekst w języku łacińskim i niemieckim nawiązujący do legendy namalowania obrazu przez  Św. Łukasza. Na górze: “S. MARIA ORAPRONOBIS”, na dole “IMAGO BEAFCE MARIA VIRGINIS CLARIMONTIS CZESTOCHOININSIS IN REGNA POLONIAE DE BICTA A SANTO LUCA” to samo po niemiecku “EIGENTLICHE BILDSNUS UNSER LIEBEN FRAUEN SO AM HEIYLIGEN BERG CZENSTOCHAU  IN KONIGLICH POLEN …VON S LUCCA GEMALDEN MORDEN”. Jakoże tekst był również po niemiecku można założyć iż przeznaczeniem ryciny był szeroko pojęty rynek niemieckojęzyczny. W lewym dolnym rogu zapewne inicjały autora “IF”, w prawym zaś sygnatura wydawcy: “J.F” oraz nazwisko “K…NER” dalej nieczytelne. Być może był to wrocławski drukarz Johann Franz Kreutzer. Kolejne wydawnictwo specjalizujące się w pozycjach religijnych to augsburska  rodzina Klauberów, Josepha Sebastiana, Johana Babtiste i Franca Gottloba, ale na płycie figuruje najprawdopodobniej koncówka „NER” a nie „BER”. Na koniec można wziąść pod uwagę Johanna Babtystę Kirnera ale on zaczoł tworzyć w latach 30-tych. XIX w. a więc zdecydowanie za późno, ponieważ płyta została wykonana napewno po 1717 roku ale najpóźniej do połowy XVIII w. Wskazują na to nie tylko detale sukni i ozdób ale maniera wykonia obrazu i “czcionka” różniąca się od wydań XIX wiecznych. Zapewne do pełnego szczęścia przydał by oryginalny miedzioryt wybity z tej matrycy.

Miedź, farby olejne. Wymiary płyty 33×24 cm., z ramą 40×31 cm.

IMG_1161

avers (2)

Opublikowano Grafika | Dodaj komentarz

Trębacz Szwoleżerów Gwardii.

W skład Pierwszego Pułku Szwoleżerow Gwardii Cesarskiej wchodziło 27 etatowych trębaczy. Po reorganizacji pułku w 1813 roku liczba ta wzrosła do 45. Od momentu powstania pułku w 1807 roku umundurowanie było identycznego kroju i wzoru jak reszta pułku ale kolor munduru był w odmiennych barwach. Trębacze musieli się wyróżniać od szeregowych i być widziani na polu bitwy. To właśnie oni byli jednoosobowymi swoistymi ośrodkami łączności pomiędzy dowództwem a poszczególnymi oddziałami pułku. Z tego powodu byli bardziej narażenii na ostrzał wroga, wyeliminowanie trębaczy – sygnalistów mogło doprowadzić do haosu na polu bitwy. W 1810 roku nastąpiła zmiana barw munduru trębaczy tak jak przedstawia to ilustracja. Mundur służbowo – paradny tzw.“wielki”. Czapka o białych kwaterach obszyta karmazynowym sznurem i srebrną żyłką. Kordony srebrno-karmazynowe. Kita karmazynowa z białym szczytem. Krzyż maltański, żyłka, otok, blacha naczelna, guzy, daszek i podpinka tak jak w “normalnych” czapkach szwoleżerskich. Kurtka mundurowa dotychczas karmazynowa zmieniona na barwę białą. Kołnierz, wyłogi, “łapki” wyłogów i poły karmazynowe, obszyte srebrnymi galonami. Szlifa na prawym ramieniu, akselbanty srebro-karmazynowe na lewym. Spodnie karmazynowe z podwójnymi białymi lampasami i wypustką. Pas główny i do ładownicy biały z dwoma karmazynowymi strefami. Autor portretu popełnił kilka mało znaczących błędów. Szlifa i akselbanty zostały namalowane odwrotnie, według starego przepisu. Od grudnia 1809 roku z powodu uzbrojenia w lance przeniesiono akselbanty z prawego na lewe ramię. Również kolor jest błędny, powinny być srebrno-karmazynowe a nie złote. Trębacz przy szabli strzelców konnych gwardii wz.1802. Te drobne błędy w niczym nie ujmują barzo ładnemu i estetycznemu portretowi.Fotografia nie oddaje piękna akwarelii. Autorem jest artysta o nazwisku Wilczek. Niestety nie udało mi się zidentyfikować tego artysty ( jak zwykle dziękuję za pomoc p.J.D.) Bardzo był prosił Czytelników o jakiekolwiek informacje dotyczące tego artysty.

Tusz, akwarela, papier, wym:37×19 cm. Sygnowany “WILCZEK” oraz data “1910”.

Tak na marginesie było dwóch szwoleżerów o tym nazwisku.

IMG_1157

IMG_1158

 

Opublikowano Malarstwo, Militaria, Portret | Dodaj komentarz

Z szablą na bolszewika.

12 kwietnia 1921 r. rozkazem Ministerstwa Spraw Wojskowych ( Dz. Rozk. MSWojsk. nr.14. poz.280) wprowadzona została na wyposażenie Wojska Polskiego “szabla dla oficerów broni i służb oraz dla szeregowych tych rodzajow wojsk, które są w szable uzbrojone”.  31 stycznia 1922 r. (Dz.Rozk.MSWojsk.nr.4.poz.79) uzupełniono ten przepis w detalach dotyczących wersji oficerskiej.  Szable wz.21 i wz.21/22. wykonane zostały w dwóch podstawowych modelach – wersji szeregowych oraz oficerskich. Jest to pewne uproszczenie albowiem można wyodrębnić podgrupy szabli  np. tzw. podoficerskie. Szable wz. 21. w wersji szeregowych różniły się od oficerskich detalami wykonania. Oprawa rękojeści, kabłąk i jelec stalowy, w oficerskiej mosiężny. Trzon rękojeści mierzący 12 cm., drewniany, w oficerskiej, 11 cm., dodatkowo obciągnięty skórą i okręcony mosiężnym drucikiem. Głownia jedno zbroczowa, oficerska praktycznie dowolna. Pochwa jedno, oficerska dwuryfkowa. 

Szabla wz.21/22 wykonywana przez kilkunastu producentów krajowych i co najmniej dwóch niemieckich jest najbardziej popularnym typem tej broni w okresie dwudziestolecia. Ale nie ta.

Co prawda przepis tego wzoru ukazał się w 1921 roku ale już 21 kwietnia 1920 Główny Urząd Zaopatrzenia Armii zawarł umowę z firmą Gabriela Borowskiego na dostawę 6000 sztuk szabli wz.21. Równolegle z tym Borowski i inni producenci wytwarzali wersję oficerską, która poźniej została określona jako wz.21/22. Pomimo zamówień w warsztatach krajowych oraz zakupów za granicą, głównie we Francji, ciągle brakowało szabel w jednostkach kawalerii. Dramatyczną sytuację w zaopatrzeniu wojska, z jednej strony  pogorszyło przełamanie frontu i ofenzywa Armii Czerwonej, co spowodowało znacznie większe straty,z drugiej zaś rozrost Wojska Polskiego,  po włączeniu kolejnych roczników i utworzeniu Armii Ochotniczej. Brakowało wszytkiego, nie tylko broni i amunicji  ale od czapek i hełmów począwszy na onucach i butach skończywszy. Władze państwowe odwołały się do społeczeństwa o ofiarę i pomoc na rzecz Wojska. Jedną z licznych organizacji, która wsparła Kraj w przełomowym momencie historii było Stowarzyszenie Kupców Polskich w Warszawie. Z organizacji tej  nie tylko wielu członków zaciągneło się do Armii Ochotniczej  (trzech zgineło) ale utworzono specjalny Wydział Świadczeń Wojennych, który koordynował  przekazywaniem datków na rzecz Wojska Polskiego. Wynikiem działalności było zebranie licznego ekwipunku który trafił do polskiej armii; zob: “Tygodnik Handlowy”: czasopismo poświęcone sprawom gospodarczym: organ Stow. Kupców Polskich w m.Warszawie. Warszawa,Rok2.,3 październik 1920, nr. 23. s.322. Wśród darów Stowarzyszenie ufundowało 112 szabel zob: Władysław Śćibor-Rylski “Obrona Państwa w roku 1920. Księga sprawozdawczo – pamiątkowa Generalnego Inspektora Armii Ochotniczej i Komitetów Obrony Państwa”, Warszawa,1923, tabela po s.210, pozycja 167. Zamówienie na szable  złożono w największej wytwórnii broni białej – u Gabriela Borowskiego. Zapewne miały być to szable szeregowych wz.21 bo na takie było największe zapotrzebowanie. Nigdy nie dojdziemy dlaczego zamiast tego wzoru do rąk szeregowych trafiła wersja oficerska. Jedynym najbardziej i to prozaicznym wyjaśnieniem jest pewnie przyczyna iż tego modelu na stanie po prostu nie było. Jakoże zamówienie  przechodziło przez Inspektorat Armii Ochotniczej, a więc musiało być złożone po 1 lipca 1920 r. czyli w okresie największego nasilenia Wojny Bolszewickiej. Całkowity wysiłek wojenny w tym szabel natychmiast trafiał do walczących oddziałów a produkcja nie nadążała z uzupełnieniami. Jednodniowa produkcja szabel w firmie Borowskiego wynosiła około 80 sztuk co na ówczesne czasy, w zniszczonym kraju, może było ilością sporą ale zupełnie niewystarcząjacą. Chcąc aby jak najszybciej szable trafiły do rąk kawalerzystów z powodu braku wz.21 zdecydowano się na zakup szabli wzoru oficerskiego z przeznaczeniem dla szeregowych jazdy. Jest to jedyny przypadek w historii szabli okresu międzywojennego aby szeregowcy walczyli szablami tego wzoru. Nie zachowały się źródła o dokładnym datowaniu zakupu, możemy przyjąc iż było to na pewno po 1 lipca 1920 r. ale nie później aniżeli sierpień – wrzesień. Nie wiadomo również jaka jednostka kawalerii została wyposażona w te 112 sztuk szabli. Biorąc pod uwagę okres wykonania tej partii szabel możemy przypuszczać iż z pewnością trafiła na front i zgodnie z przeznaczeniem tej bronii sporo upuściła krwii bolszewickim najeźdcom.

Rękojeść zamknięta, oprawa mosiężna. Jelec krzyżowo-kabłąkowy. Głowica wysunięta do przodu nakryta kapturkiem przechodzącym w warkocz sięgający jelca. Trzon drewniany obciągnięty skórą z dziesieciokrotnym oplotem z podwójnie skręconego drutu mosiężnego.

Głownia stalowa, szlifowana w pojedyńcze zbrocze o krzywiźnie 57 mm. Na grzbiecie numer “96”. Na zastawie płazu zewnętrznego sygnatura “G.BOROWSKI LESZNO 27 w WARSZAWIE”. Na zastawie płatu wewnętrznego napis” DAR KRAWCÓW CHRZEŚCIJAN WARSZAWSKICH 1920”.

Pochwa stalowa z dwoma ryfkami i ruchomymi kółkami.

Długość głowni 785 mm., szerokość pod jelcem 33 mm., długość szabli 920 mm.  

IMG_0975

IMG_0984

 IMG_0982

IMG_0983

Opublikowano Militaria, Szabla | 1 komentarz