Jak wykiwać Polaka?

Kolekcjonerom militariów zapewne znany jest Dom Aukcyjny Czerny (CZERNY’S INTERNATIONAL AUCTION HOUSE). Często oferowane są tam polskie obiekty . Na 71 aucji która odbędzie się 10 czerwca również ich nie zabraknie. Pod numerem 416 oferowany jest XVII wieczny polski szyszak. W rzeczywistości ani nie XVII wieczny, ani nie polski. Jest to szyszak grandmuszkietera armii saskiej z lat 1730-33. Pisałem o tym rok wcześniej – https://polskieantyki.com/2016/04/12/skrzydlaty-szyszak/.  Kolejny polonic to polska XVIII wieczna prochownica (nr. 60). Tego typu obiekty i takiej roboty są wyjątkową rzadkością. Tyle tylko że owa prochownica nie została wykonana w XVIII wieku a pod koniec XIX. Odbiorcą takowych pamiątek  była szlachta i bogate mieszczaństwo głównie galicyjskie. Jeśli ktoś ma wątpliwości to warto zwrócić uwagę na kształt i wzór orła nie stosowanego w XVIII wieku. Dla kolekcjonerów  broni palnej wyjątkowa gratka. Polski pistolet  datowany na lata 1800 produkcji niejakiego Schultz’a (Nr.723). Co prawda takowego rusznikarza nie znalazłem ale nie wykluczam iż takowy mógł być chociażby na Śląsku. Tyle tylko iż wówczas Śląsk nie był w granicach Polski  tak więc opis iż jest to polski pistolet jest delikatnie mówiąc mało precyzyjny. Ale czy o to właśnie nie chodzi? Lepiej się sprzedają obiekty starsze i z prowiniencją polską. Mamy tutaj trzy przykłady specjalnego wprowadzenia potencjalnego polskiego klijenta w błąd. Nie zdziwił bym się gbyby obiekty te pojawiły się na mało znanych aucjach bazujących na błędnym opisie właściciela ale w tym wypadku mamy do czynienia z rzetelnym domem aucyjnym wyspecjalizowanym w militariach. Ale nasuwa się pytanie – czy Dom Aukcyjny CZERNY do nich się zalicza?

Źródło: http://www.czernys.com/a-71/

untitled

prochownica

sculzt

Opublikowano Militaria | Dodaj komentarz

 

“RZĄDÓWKA”  Manna.

IMG_2007

Niedawno na amerykańskiej aukcji militariów była oferowana  oficerska szabla wzór 21/ 22 produkcji Alfonsa Manna zwana czasami wśród  środowiska kolekcjonerów jako tzw. ”rządówka” Manna.  Ale zacznijmy od początku. Podczas Wojny Bolszewickiej a szczególnie podczas odwrotu Wojska Polskiego z powodu wysokich strat w korpusie kawalerii odnotowano wysokie braki szabel. Pomimo zakupów za granicą i produkcji krajowej nie zdołanno z uzupełnieniami istniejących oddziałów nie mówiąc o nowo tworzonych. Rozkazem z dnia 20 czerwca 1920  r. Ministerstwa Spraw Wojskowych poproszono oficerów o przekazywanie dla potrzeb armii prywatnych szabel. Nie przyniosło to znacznych efektów, z tego powodu kolejnym rozkazem z 9 lipca Ministerstwo Spraw Wojskowych zezwoliło oficerem nieliniowym na nie noszenie broni białej bocznej i przekazanie ich do władz wojskowych. Po zakończeniu działań wojennych rozpoczęto zwrot szabel ale napotkało to na duże przeszkody i trwało parę lat. 7 marca 1922 r. Departament III Artylerii i Uzbrojenia zawarł z  firmą Alfonsa Manna umowę na dostawę 2500 szabel oficerskich wzór 21/ 22 w cenie 13 000 marek polskich za sztukę. Szable  miały być dostarczone do 15 października tegoż roku. Fabryka Narzędzi Chirurgicznych Weterynaryjnych i Narzędzi Stalowych Ostrych Alfonsa Manna znana była już wcześniej przez Ministerstwo Spraw Wojskowych z zamówienia z 23 lipca 1920 r. na 6000 szabel szeregowych kawalerii wzór 21. Niestety zamówienie na  2500  egzemplarzy szabli oficerskiej wz.21/22  napotkało na duże problemy wykonawcze. Strajk pracowników oraz ciągłe awarie głównego silnika elektrycznego opóźniało terminowe wykonanie umowy. Dodatkowo inspektorzy odbiorczy mieli szereg zastrzeżeń co do  złej jakości głowni, krzywizny, złego lutowania ostrogi do pochwy, niezgodności rękojeści z rysunkami wykonawczymi  oraz warunkami technicznymi. Podczas odbioru kolejnych partii szabel głownie bądź sie łamały, pękały lub zbytnio wyszczerbiały. Spojenie jelca i kabłąka podczas uderzenia szabli pękało. Pochwy zaś były niedostatecznie obrobione z wieloma nieścisłościami – np. spojenia pochwy z ostrogą. Kapitan . Czesław Grzybowski będący inspektorem odbiorczych sugerował zerwanie umowy i skierowanie sprawy do sądu. Kontrakt między Ministerstwem Spraw Wojskowych a fabryką Alfonsa Manna  uratował podpułkownik Bolesław Sikorski ówczesny szef inspekcji odbiorczej. 5 września 1923 r. złożył meldunek do szefa Departamentu III Artyl. i Uzbr. w  którym stwierdził iż szable i pochwy wyrobów fabryki Manna nie odpowiadają warunkom technicznym i powinny być odrzucone. Jednak dalej pisał że drobne usterki koło pierścienia i wklęśnięcia ostrogi, odchylenia wymiarowe głowni nie wpływają na moc samej szabli. Zasugerował aby powołać komisję która raz jeszcze dokona powtórnej weryfikacji szabel.  Zapewne na tak dość karkołomną decyzje wpłynął fakt iż Skarb Państwa zapłacił za kontrakt a w wyniku inflacji kolejny opiewał by na znacznie większą sumę oraz na kolejne odroczenie terminu zwrotu szabel. Komisja rozpoczeła pracę 12 września i najpradopodobniej zakończyla weryfikację pod koniec listopada. Inspektor odbiorczy – major Stanisław Lubański pismem z 16 stycznia 1924 r. poinformował pułkownika Sikorskiego o zakończeniu odbioru szabel w firmie Alfonsa Manna. W sumie wykonano 2500 egzemplarzy oraz dodatkowo trzy o specjalnym dekorze z numerem 2000, 2500 i 3000.  Był to jedyny w dziejach armii Drugiej Rzeczypospolitej przypadek zamówień szabel dla oficerów za które zapłacił Skarb Państwa. Szable z tej serii zakupione od wytwórcy zostały oznakowane: kolejnym numerem na grzbiece głowni i ostrodze, godłem państwowym, cechą inspektora odbiorczego oraz sygnaturą ze znakiem fabrycznym “AMA” (istnieją egzemplarze bez sygnatury “AMA” na ostrodze). Inspektorami odbiorczymi byli: podpułkownik Bolesław Sikorski litera “S”, major Stanisław Lubański litera “L”, kapitan  Czesław Grzybowski “G”.

 Opisywana szabla posiada numer na grzbiecie głowni 428 oraz odbiór “G”, na ostrodze zaś nr. 840 , sygnatura odbiorcza “L” oraz sygnatura firmowa “AMA”. Na wewnętrznym płazie przy nasadzie: A.MANN/ WARSZAWA oraz sygnatura “AMA”. Głownia szlifowana obustronnie w szeroką bruzdę, pióro obosieczne, sztych centryczny. Pochwa z resztkami niklowania powtórnie przemalowana czarną farbą. Długość całkowita 920 mm., głownia 895 mm., szerokość (u nasady) 34.7 mm., krzywizna 23 mm.

IMG_1998

IMG_2002

IMG_2000

IMG_2001

IMG_2006

IMG_2005

Opublikowano Militaria, Szabla | Dodaj komentarz

Przedwojenne Tablice Państwowe.

 

IMG_1882.JPG

Mam zaszczyt zaprezentować Państwu dwie tablice z okresu dwudziestolecia. Pierwsza, bardziej popularna to tablica informacyjna ”Sołtys”.Tablice tego typu zawieszane były na zewnątrz budynku gdzie urzędował sołtys, lub czasami w miejscu jego zamieszkania. Ta pochodzi z lat 1927-39. Na szczęście sporo się ich zachowało choć przyznam iż ta jest w stanie “menniczym”. W polu centralnym Godło państwowe wg. wz.1927, poniżej napis “Sołtys”. Godło na czerwonym tle z białym rantem.Wykonana z blachy żelaznej pokrytej emalią i złoceniem. Brak punc producenta, wymiary:29.8×18 cm.

Druga tablica, o wiele bardziej rzadka, choć niestety w gorszym stanie pochodzi najprawdopodobniej ze słupa bądź szlabanu granicznego. W latach 1919-39 stosowano wiele różniących się oznakowań granicy państwowej. Inaczej znakowano granicę z Niemcami, inaczej z Prusami Wschodnimi, choć to też były Niemcy, inaczej również z Wolnym Miastem Gdańskiem oraz Litwą czy też z pozostałymi państwami na wschodzie i południu. Nie wdając się w detale stosowano kilka odmian tablic różniących się materiałem z jakich zostały wykonane (żeliwne, żelazne, aluminiowe). Formą stylistyczną Godła. Pierwsze to orzeł wg.wz.1919, oraz odmiany na nim się wzorujące, późniejsze wg. wz.1927 oraz różny system znakowania. Samoistne Godło lub Godło z napisem “Rzeczpospolita Polska” ( nie wnikam w detale z numeracją słupów oraz kamiennych bloków , które były podstawowym wyznacznikiem określenia granic). W powyższym przypadku jest to tablica z lat 1919-27 z wizerunkiem Godła bardzo luźnie  nawiązująca do wz.1919. Wykonana z tłoczonej blachy aluminiowej. Zapewne w celach zmiejszenia kosztów nie malowano orła na kolor biały a pozostał “aluminiowy” pole zaś zamalowano czerwoną farbą. Wymiary:16.7×16.5. cm.

img_1885

Opublikowano Godło Polski | Dodaj komentarz

I Ty możesz kupić “Maroszka”!

maroszek4maroszek

Na kwietniowej aukcji amerykańskiego domu aukcjnego James D. Julia inc. zostanie wystawiony na sprzedaż polski karabin tzw. “Maroszek”. Ale zacznijmy od początku.

W 1934 roku Instytut Badań Materiałów Uzbrojenia ogłosił konkurs na karabin samopowtarzalny. Miał to być karabin o kalibrze 7,92 mm, o wadze nie cięższej niż 4,5 kg, zasilanej z 10-nabojowego magazynka, z lufą o takiej samej długości jak w karabinku wz. 1929. Wymagania nie precyzowały zasady działania automatyki broni, żądano za to, żeby nowa broń była prosta w obsłudze i jak najtańsza w produkcji. Po roku komisja dysponowała 10 projektami z których wybrano projekt inżyniera Józefa Maroszka. Na przełomie 1934/1935 podjęto decyzję o wykonaniu modelu. Już w trakcie prac nad modelem konstruktor zdecydował się na zmiany w stosunku do pierwotnego projektu, ale nie spowodowało to dużych opóźnień. W połowie 1936 roku wykonano prototyp karabinu. Badania prototypu odbyły się w drugiej połowie 1936 roku. W ich rezultacie przekonstruowano iglicę (nowa iglica była dwuczęściowa). Wyprodukowano następnie pięć kolejnych egzemplarzy karabinu, które w roku 1937 były badane w różnych warunkach na poligonie w Zielonce. Efektem prób była podjęta na początku 1938 roku decyzja o przyjęciu karabinu Maroszka do uzbrojenia jako kbsp. wz. 38M. (spotyka się także nazwę: kbsp. M. wz. 38). Karabin samopowtarzalny wz. 38M był indywidualną bronią samopowtarzalną. Zasada działania oparta na odprowadzaniu gazów prochowych przez boczny otwór lufy. Sprężyna powrotna i tłok gazowy umieszczone pod lufą. Ryglowanie przez przekoszenie zamka. Karabin wyposażono w dwuczęściowe łoże oraz drewnianą nakładkę na lufie. Mechanizm spustowy kurkowy, z przerywaczem, tylko do ognia pojedynczego. Był zasilany z magazynka pudełkowego o pojemności 10 nabojów, ładowanych dwiema łódkami “mauserowskimi”. Na przedniej części lufy było zamocowane urządzenie wylotowe pełniąca funkcję hamulca wylotowego. Przyrządy celownicze składały się z muszki pryzmatycznej i celownika  Między marcem a majem 1938 zamówiono serię informacyjną (prawdopodobnie 72 sztuki). W dniu 13 lipca 1938 wiceminister spraw wojskowych, gen. Aleksander Litwinowicz, polecił Departamentowi zamówić następne 55 egzemplarzy kbsp. w celu przeprowadzenia prób w jednostkach liniowych. Łącznie do lipca 1939 roku wyprodukowano najprawdopodobniej około 150 egzemplarzy, które zostały skierowane do testów w jednostkach. Numeracja seryjna karabinu rozpoczeła sie od numeru 1000. Nie istnieją żadne wiarygodne dane dotyczące użycia karabinu wz. 38M przez Wojsko Polskie w trakcie Kampanii Wrześniowej. Po zajęciu Polski część wyprodukowanych kbsp. M. wpadła w ręce Niemców a nie wykluczone iż pewna partia mogła się dostać w ręce sowieckie. O zgrozo, już po wojnie podobno odnaleziono kilka egzemplarzy tego karabinu na terenie Polski, ale jako „niezidentyfikowane” zostały zniszczone. Obecnie znanych jest sześć zachowanych egzemplarzy kbsp. wz. 38M. Dwa w prywatnej kolekcji w USA (numery seryjne 1017 i 1048), trzeci (zdezaktywowany) w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie (numer 1027, uzyskany w 1989 roku w ramach wymiany muzealnej z ZSRR), dodatkowo jeden w kolekcji prywatnej w Niemczech lub już w prywatnej kolekcji w Polsce (numer 1014), 1 w Muzeum Powstania Warszawskiego (numer 1019), 1 w – Centralnym Muzeum Sił Zbrojnych w Moskwie (Rosja, numer nieznany). Pojawiły się niepotwierdzone informacje, o egzemplarzu tej broni, który jest lub był w Muzeum Wojennym w Pekinie, oraz kolejnym w Stanach Zjednoczonych (numer 1054).

Niepewność co do istnienia zachowanych egzemplarzy skończyła się na przełomie lat 1974/1975, gdy do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie nadszedł list od amerykańskiego kolekcjonera broni Roberta Farrisa, ze zdjęciami karabinu z numerem 1048 z jego zbiorów i prośbą o identyfikację. Niezwykle popularny w środowisku amerykańskich kolekcjonerów i strzelców śp. „Uncle Bob”, kupił ten karabin w latach 50-tych. od amerykańskiego weterana. Tamten przywiózł go z Europy w przekonaniu, że to broń czeska. O takiej proweniencji miał świadczyć napis „Zbr.2” na komorze zamkowej (rozszyfrowywany przez Amerykanów jako „Zbrojovka 2”) i cechy „Z w okręgu” przypominające znaki czechosłowackiej fabryki amunicji należącej do koncernu Česka Zbrojovka (w rzeczywistości cecha odbiorcza Zbrojowni Nr.2). Jednak żadne źródła, w tym zwłaszcza wydana w roku 1971 książka Miroslava Šády „Československé ruční palné zbraně a kulomety” nie potwierdzały istnienia takiego karabinu w Czechosłowacji. Dopiero na początku lat 70-tych., studiując należący do innego amerykańskiego kolekcjonera egzemplarz polskiego kb. Ppanc. wz.35 (których kilkanaście trafiło do Ameryki w latach 50-tych. z Finlandii, sprzedawane przez ogłoszenia w American Rifleman, Farris znalazł na nim identyczne cechy i zaczął podejrzewać, że w takim razie jego „czeski” karabin może jednak pochodzić z Polski. Żeby się upewnić, napisał do Muzeum Wojska Polskiego i sprawa się wyjaśniła. Przez wiele lat był to oficjalnie jedyny znany na świecie egzemplarz, choć niedługo po liście Farrisa okazało się, że istnieje jeszcze jeden, znacznie bliżej. W drugiej połowie lat 70. wicedyrektor Muzeum Wojska Polskiego Aleksander Czerwiński odkrył drugiego Maroszka w magazynie Centralnego Muzeum Sił Zbrojnych ZSRR w Moskwie – ale został zobowiązany do zachowania tego faktu w tajemnicy. Tajemnicy dochował, lecz o karabinie nie zapomniał i wytrwale przez kilkanaście lat drążył skałę, by ostatecznie rzutem na taśmę, tuż przed wolnymi wyborami i upadkiem komunizmu w Polsce pozyskać go w 1989 roku w drodze wymiany. Kolejny karabin (numer 1019) został wystawiony na sprzedaż w 2013 roku  przez znanego nie tylko w środowisku polonijnym, wybitnego specjalisty i handlarza broni białej i palnej p. Krzysztofa Gąsiora, który zakupił karabin w 1993 r. Gąsior wystwił karabin na swojej stronie http://www.collectiblefirearms.com. za dość sporą cenę – 65 000 USD. Z jednej strony można uznać iż jest to cena znacznie wygórowana z drugiej zaś biorąc pod uwage rzadkość obiektu i stan zachowania można uznać jako wysoką ale rozsądną. I tutaj dochodzimy do setna problemu. Według władz polskich wszystkie obiekty wojskowe wyprodukowane po 1918 roku mające znamiona własności Wojska Polskiego w dalszym ciągu są własnościa skarbu państwa polskiego. Pod tą dyfinicją można uznać umundurowanie i wyposażenie szeregowych – czyli od czapki, hełmu poprzez mundur, pas, torbę itd. aż po buty skończywszy. Obejmuje to również broń białą – bagnety,szable żołnierskie wz. 21 lub inne z sygnaturą „GUZA”. Wszelaką broń palną nie mówiąc o broni ciężkiej. Tyle teoria, w praktyce wygląda to inaczej. Wiadomo iż Rząd Polski nie wytacza i nie będzie wytaczał wojny z kolekcjonerami szabli czy mundurów bo tych obiektów nawet bardzo rzadkich  jest bardzo wiele w polskich placówkach muzealnych a i koszty sądowe w Stanach Zjednoczonych nie są niskie. W przypadku „Maroszka” zdecydowano się jednak na  rozwiązanie „siłowe” tym bardziej że w Stanach od wielu lat obowiązuje prawo rewindykacyjne dotyczące zrabowanych obiektów w czasie II Wojny Światowej i do tej kategorii zaliczono karabin. W dodatku okazało się, że karabin mógł być wwieziony do Ameryki nielegalnie, gdyż w archiwach nie było śladu po wojskowym certyfikacie broni zdobycznej.  Strona polska wystąpiła do Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) Stanów Zjednoczonych o pomoc prawną w odzyskaniu broni. 8 marca 2013 roku do drzwi P. Gąsiora zapukało czterech agentów DHS w kamizelkach kuloodpornych i zażądało wydania karabinu. W ciągu następnych kilku miesięcy trwała prawna i kosztowna przepychanka o karabin, która w czerwcu skończyła się umorzeniem postępowania przez DHS i przekazaniem jej do rozstrzygnięcia przed sądem federalnym. Tam sędzia zaapelował o rozstrzygnięcie sporu poza salą rozpraw i po kolejnych paru miesiącach negocjacji doszło do ugody: karabin trafił do powstającego Muzeum Historii Polski,(pierwotnie, dzięki poparciu ówczesnego ministra SZ Radosława Sikorskiego miał trafić do muzeum w Bydgoszczy), do czasu powstania siedziby będzie przechowany w Muzeum Powstania Warszawskiego, a pan Gąsior otrzymal 25 000 USD i dyplom za wkład w ratowanie zabytków polskiej techniki wojskowej.  

Karabin który zostanie wystawiony na kwietniowej aukcji o numerze 1048 należał do Roberta Farrisa. Przeszedł on podobny szlak „bojowy” jak karabin P. Gąsiora. Jest w dobrym stanie technicznym jednak głównym mankamentem jest dorobiona kolba. Czy Rząd polski kolejny raz zdecyduje się na kroki prawne wkrótce zobaczymy. Jedne co można życzyć aby trafił w polskie ręce.

  1. PS. Na aukcji będzie rówież rkm.wz.28 Browning wyprodukowany w Polsce. Ale to tego potrzeba conajmniej 28 tyś. USD oraz licenję na broń automatyczną. Pomyłka, przepraszam Państwa. Rkm został sprzedany rok temu.

Źródło: wikipedia oraz http://www.magnum-x.pl/artykul/karabin-samopowtarzalny-wz38m. Zdjęcia: http://jamesdjulia.com/  

maroszek3

maroszek5maroszek6maroszek7maroszek2

 

Opublikowano Militaria | Dodaj komentarz

Karty do gry.

img_1545

Po Akcie z 5 Listopada 1916 r. pod patronatem Niemców rozpoczęto tworzenie Polskich Sił Zbrojnych tzw. Polnische Wehrmacht. Poniżej przedstawiam wyjątkową rzadkość -wzory kart do gry przeznaczone dla tej formacji. Niestety nic mi nie wiadomo o autorach projektu ani wykonawcach, może ktoś z Państwa posiada informację na ten temat.

img_1544img_1546

img_1547img_1548

img_1549img_1550

img_1551img_1552

Opublikowano Grafika, Militaria | Dodaj komentarz

Niezły przekręt.

szkatula

Niedawno na jednej z amerykańskiej aukcji pojawiła się mała szkatułka (17x11x7 cm). Według opisu wynikałoby, że jest to produkcja francuska z XIX wieku. Już na pierwszy rzut oka można było się zorientować iż na pewno nie jest wyrób XIX wieczny. Ani stylistyka ani robota ani też materiał w takiej formie nie wskazywały na powyższą datację. Jedyną ciekawostką jest portret Księcia Józefa Poniatowskiego.  Nie bardzo wszystko mi to od początku pasowało. Napisałem więc liczne pytania do domu aukcyjnego o dokładniejsze zdjęcia wnętrza szkatułki oraz samego portretu. Niestety uzyskałem tylko zdjęcia wnętrza, natomiast nigdy nie uzyskałem bardzo dokładnego zdjęcia portretu. Według opisu miniatura portretowa była ręcznie malowana, jednak po zdjęciach wcale to jednoznaczie nie wynika. Na dodatek nie otrzymałem informacji na jakim materiale została wykonana. Podejrzewam, że szkatułka to robota XX- wieczna z wyciętym wizerunkiem Księcia pochodzącym z jakiegoś wydawnictwa tudzież reprodukcja wtórna ale nie jednostkowa praca. Gdybył jednak się mylił i okazało by się że jest to miniatura wykonana na kości słoniowej lub pergaminie i wtórnie oprawiona to pół biedy. Niestety ktoś się na to naciął i zapłacił wraz z opłatami manipulacyjnym prawie 650 $. Cóż trudno, na pewno nie była tego warta, choć dla nas jest zapewnie bliski sercu wizerunek Księcia.

szkatula3

szkatula2

 

Opublikowano Miniatura, Portret | Dodaj komentarz

Próba Lancy.

proba

W jednym z nowojorskich domów aukcyjnych pojawiła się plakieta, źle zresztą opisana, jakoby  przedstawiająca Napoleona pod Austerlitz a w rzeczywistości jest to słynna scena nazwana  próbą lancy. Gdyby plakieta została wykonana w XIX lub na początku XX wieku byłaby to nie lada sensacja albowiem plakiety z tego okresu są wyjatkową rzadkością, ta zaś wykonana została w czasach nam współczesnych. Ale zacznijmy od początku.  Czy miała miejsce tzw. próba lancy szczerze mówiąc tak między Bogiem a prawdą nie wiadomo. W grudniu 1809 roku, w kilka miesięcy po zwycięstwie pod Wagram 1 Pułk Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej został uzbrojony w lance. Ale pomiędzy lipcem a grudniem doszło do zabawnego wydarzenia. Otóż wachmistrz tegoż pułku, Wiktor Roman (1786-1847 dosłużył się stopnia podpułkownika w armii Królestwa Polskiego) założył się z czterema dragonami francuskimi iż pokona ich będąc uzbrojony w ćwiczebną lancę. Z pojedynku – jeden na czterech dzielny wachmistrz wyszedł zwycięsko i zakład wygrał. Scenę tą uwiecznił Juliusz Kossak w 1885 roku malując akwarelę pt. “Próba lancy w Schonenbrunn w 1809 r.” Obraz przedstawia walkę Romana z czterema dragonami, w momencie kiedy dwóch już pokonanych leży na ziemi a walka toczy się między wachmistrzem a kolejnymi dwoma. Po prawej stronie Cesarz Napoleon w otoczeniu świty wraz z pułkownikiem Wincentym Kraśińskim – dowódcą pułku szwoleżerów. Obraz znany jest tylko z czarno-białej fotografi albowiem zaginął przed 1899 rokiem. Druga wersja obrazu sygnowana “JK” (gwasz z akwarelą) jest skromniejsza i przedstawia pojedynek z trzema a nie czterema dragonami ( obraz został wystawiony przez Desa Unicum w Warszawie 19 grudnia 2002 roku, pozycja 25). Scenę tą skopiował rzeźbiarz Antoni Kurzawa (1842-98) w swojej  monumentalnej kasecie poświęconej Księciu Józefowi Poniatowskiemu. Kasetę zwieńczała rzeźba Księcia na koniu, na bokach, z przodu i z tyłu umieścił cztery plakiety odlane w brązie i pozłacane przedstawiające w reliefie sceny batalistyczne z czasów napoleońskich w tym właśnie jedną z próbą lancy według Juliusza Kossaka. Kasetę zaprojektował  Wojciech Kossak i Antoni Kurzawa. Została wykonana w fabryce wyrobów srebrnych i platerowanych Józefa Frageta na przełomie 1887- 88 roku. Niestety kaseta zaginęła ale w oparciu o materiał ikonograficzny wykonano podobną kasetkę ale już bez postaci centralnej Księcia Józefa Poniatowskiego, nie w brązie a w drewnie ale z podobnymi plakietkami. Kasety były wykonane zakładach artystycznych wyrobów brązowych i srebrnych Edwarda Krasnosielskiego w Warszawie w latach 1914-18. W okresie międzywojennym kasetę wykonywały warszawskie zakłady “Braci Łopieńskich”. Na podstawie wzoru plakiet wykonano również w nieznanych nam zakładach same plakietki bez kasety, przystosowane do powieszenia na ścianę. Właśnie taką forme ma plakieta oferowana na nowojorskiej aukcji. Została wykonana przez Henryka Winograda (1917- 2008) – polskiego lub rosyjskiego grawera i złotnika mieszkającego w Nowym Jorku od 1980 roku. Repusowane srebro,wymiary 7,6 x19,7 cm. Sygnatura “HW 999”.

Literatura: Wojciech Przybyszewski “O zapomnianych pracach Antoniego Kurzawy wykonanych dla firmy Józefa Frafeta w Warszawie”,Almanach Muzealny, nr.4, Warszawa 2003 r. str.197-212.

gwardya046

Opublikowano Militaria | Dodaj komentarz